Jak słowo „Europejczyk” stało się obelgą w Waszyngtonie

Opublikowano w dniu 6 czerwca 2012 o 13:05

„Gospodarka oddala przeciwne brzegi Atlantyku”. W ten sposób La Stampa streszczakonsekwencje ostatnich wypowiedzi amerykańskiego prezydenta, według których marne perspektywy wzrostu gospodarki Stanów Zjednoczonych wynikają ze złego zarządzania kryzysem w eurolandzie. „Istnieją bezpośrednie i długofalowych przyczyny, dla których Obama strofuje Europejczyków”, stwierdza turyński dziennik.

Pierwsza dotyczy listopadowych wyborów prezydenckich w USA – obecnie, gdy po nominacji Mitta Romney’a na kandydata Republikanów, kampania ruszyła pełną parą, słowo „Europa” stało się obelgą używaną przez kandydatów, aby zdyskredytować przeciwnika, zauważaLa Stampa.

Na początku kampanii prezydenckiej to Republikanie używali Europy, aby przestraszyć wyborców i dopiec Obamie […]. Obecnie role się odwróciły i teraz Demokraci oskarżają swoich rywali o to, że „są jak Europejczycy”, ponieważ proponują taką samą germańską oszczędność, która skazała strefę euro na recesję i bezrobocie.

A druga przyczyna dotyczy stosunków transatlantyckich, w szczególności z Berlinem.

Przez długie lata Waszyngton uważał Niemcy za swojego najwierniejszego sojusznika. […] Od czasu zakończenia tego okresu minęło ponad 20 lat. I to czego nie zrobiły wojny w Iraku i Afganistanie – osłabienia sojuszu – może dokonać kryzys oraz Niemcy, którym może zabraknąć odwagi, aby świadomie podjąć wyzwanie ‘wielkiego planu’, ale które są też ‘zbyt uparte’, aby podważać podstawy zachodniego przymierza.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat