Modna jugonostalgia

Dziesięć lat od zakończenia wojny w Bośni, bałkańskie narody szukają pojednania. Strażacy gaszą razem pożary, politycy zacieśniają współpracę, a przedsiębiorcy wspólnie załatwiają interesy. Czy mamy do czynienia z odrodzeniem Jugosławii? – zastanawia się korespondentka tygodnika „Wprost” w Brukseli Dominika Ćosić.

Opublikowano w dniu 22 października 2009 o 15:31

Wojna w Jugosławii oznaczała dla wielu coś więcej niż utratę bliskich lub domu – oznaczała utratę tożsamości. Dotyczyło to osób uznających się za „Jugosłowian” a także „mieszańców”, którym znacznie trudniej było się odnaleźć w nowych granicach państwowych. Część z nich wybrała emigrację, w tym znakomita pisarka i eseistka Dubravka Ugresić (pół Bułgarka, pół Chorwatka). Za krytykę nacjonalizmu pierwszego prezydenta Chorwacji Franjo Tudjmana Ugresić, została zmuszona do opuszczenia kraju. Od kilku lat mieszka i wykłada w Amsterdamie.

To Ugresić wylansowała pojęcie „jugonostalgii”, które jeszcze w połowie lat 90. miało negatywne konotacje, a dziś kojarzy się coraz lepiej. Bo „modę na Jugosławię” widać dzisiaj we wszystkich jej byłych republikach. Na budynkach mieszkalnych w Belgradzie można zobaczyć napis „Tito, wróć, wybaczymy ci wszystko”, choć największą miłością darzą marszałka nie w Serbii, lecz w Bośni i Hercegowinie. W ostatnich latach powstały w regionie co najmniej trzy filmy fabularne o Ticie, dwa serbskie i jeden chorwacki.

W Brukseli mieszkańcy dawnej Jugosławii chadzają do tych samych restauracji, słuchają tej samej muzyki, a dziennikarze z krajów bałkańskich trzymają się razem podczas unijnych konferencji i szczytów. Mimo przelanej krwi, cierpień i krzywd, dziś znów więcej ich łączy niż dzieli.

SERBIA–KOSOWO

Zbliżenie postępuje drobnymi kroczkami

Wydaje się, że droga do pojednania między narodami byłej Jugosławii będzie jeszcze długa, pisze Trouw. Holenderski dziennik po rozmowie, którą przeprowadził, z dwoma studentami – Serbem i Kosowianinem – formułuje ostrożne wnioski. Obaj, mimo wyrażanej woli zbliżenia, mają „bardzo rozbieżne opinie na drażliwe tematy, takie jak nacjonalizm, wojna w Kosowie i zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione w byłej Jugosławii”. Dwudziestodwuletni Serb Naim Leo Besiri i osiemnastoletni Albańczyk z Kosowa Vigan Limani uczestniczą w holenderskim programie wymiany młodzieży, który ma ułatwiać porozumienie między obiema społecznościami i służyć przekazywaniu wiedzy o ich historii i wzajemnych zależnościach oraz na tematy europejskie. Vigan tłumaczy, że uczestniczy w tym programie, bo chciał się dowiedzieć, jaka jest „postawa młodych Serbów w jego wieku wobec Kosowa”. I dodaje, że „w sumie nic o sobie nie wiemy. Ale czy tego chcemy, czy nie, to my naprawdę mamy wspólną historię”. Naim zaś pragnie „zrobić wyłom w nacjonalistycznej indoktrynacji” w serbskich szkołach, po to, aby móc „zadawać krytyczne pytania nauczycielom i rodzicom”.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat