Najdroższy „kraj członkowski” Unii

Państwo Izrael, uprzywilejowany partner Unii Europejskiej, podczas ataków na terytoria palestyńskie, regularnie obiera za cel obiekty dofinansowane z funduszy tejże Unii. Bruksela zaś ma trudności w uzyskaniu odszkodowania za zniszczenia powstałe w wyniku tych działań.

Opublikowano w dniu 18 sierpnia 2010 o 12:41

Z domu dziecka Al Karameh w Gazie pozostały tylko ruiny. Budynek, który przyjmował 50 palestyńskich dzieci, zburzyły izraelskie myśliwce podczas operacji „Płynny ołów” w styczniu 2009 r. Obiekt kosztował 1 198 718 euro, z czego połowę pokryła Hiszpańska Agencja Współpracy Międzynarodowej (AECID) oraz Fundacja Olofa Palmego.

A to tylko jeden z 78 projektów sfinansowanych z funduszy europejskich, które zostały zniszczone podczas ataków armii izraelskiej w Palestynie w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Według raportu Komisji Europejskiej ich wartość wyniosła ponad 79,5 miliona euro (wg najbardziej zaniżonych szacunków). Przynajmniej osiem obiektów, o wartości ponad 33 milionów euro, sfinansowała Hiszpania.

Intratne partnerstwo

Gdy armia regularnie niszczyła te obiekty, państwo, któremu służyła, zawarło z UE bardzo dobry układ. „To porozumienie stowarzyszeniowe daje Izraelowi dużo korzyści w relacjach z Unią Europejską, zarówno na poziomie politycznym, jak i gospodarczym”, z zadowoleniem przyznał izraelski minister spraw zagranicznych.

Europa jest pierwszym rynkiem, na który eksportowane są izraelskie produkty rolne. Europa też wypłaciła Izraelowi 637 miliony euro od 1981 r. za pośrednictwem Europejskiego Banku Inwestycyjnego. W zeszłym roku, choć w 2007 r. wyasygnowano dlań 120 milionów euro, kraj ten otrzymał 25 milionów na budowę zakładu odsalania w Haderze, na północ od Tel Awiwu.

A tymczasem od początku drugiej Intifady w 2000 r. rząd Izraela rozpoczął kampanię niszczenia obiektów palestyńskich, miała to być kara nałożona w myśl zasady zbiorowej odpowiedzialności przez armię. Celem jej ataków stały się lotnisko, drogi, mosty, elektrownie, oczyszczalnie ścieków, szpitale, szklarnie gospodarskie.

Krytykowana pasywność

Unia Europejska jeszcze nie zdobyła się na wystąpienie do Izraela o odszkodowanie za zniszczenia powstałe na terenie finansowanych przez nią obiektów w Palestynie. „Projekty, na które łożyła UE, z prawnego punktu widzenia należą do władzy Autonomii Palestyńskiej, a my nic nie wiemy o żadnych wnioskach o odszkodowanie z jej strony do państwa Izrael”, stwierdziła w marcu 2009 r. Benita Ferrero-Waldner, ówczesna komisarz ds. stosunków zewnętrznych, odpowiadając na pytania eurodeputowanych. „Należałoby zwrócić się do Izraela o odszkodowanie za koszty poniesione przez Europę”, zadeklarował austriacki europarlamentarzysta Johannes Swoboda.

Pasywna postawa Wspólnoty jest przedmiotem krytyki ze strony wielu międzynarodowych organizacji pozarządowych. „Problem polega na tym, że UE nie chce już płacić za proces pokojowy, a rolę mediatora przejęły Stany Zjednoczone”, tłumaczy Brigitte Herremans, specjalista ds. Bliskiego Wschodu z belgijskiej organizacji pozarządowej Broederlijk Denle. „Unia Europejska nie chce też wywierać presji na Izrael i stracić tym samym wszystkie swoje wpływy”.

Najdroższym projektem było lotnisko w Rafah, na południe od Strefy Gazy. Liczne izraelskie bombardowania oraz działania buldożerów, całkowicie zniszczyły ten obiekt. Pozostały jedynie ruiny terminala i budynku obok. Wieża kontroli lotów zniknęła, a z pasa startowego Palestyńczycy wyrywają kawałki asfaltu, których potem używają jako materiału budowlanego.

Instytucje europejskie

Brukselskie lobby

„W ostatnich latach, dzięki grupom nacisku w Brukseli i innych europejskich stolicach, doszło do zwiększenia wpływów Izraela w Europie”, podaje Público. Działalność lobbingowa dotyczy całej UE i jej polityki na Bliskim Wschodzie, „ale też polityki poszczególnych krajów europejskich, zwłaszcza w kontekście konfliktu palestyńko-izraelskiego i Iranu”, podkreśla gazeta. Działania takie zainicjował liczący się na świecie American Jewish Committee, którego biuro otwarto w Brukseli w 2004 r. Inne organizacje, w tym European Jewish Congress, B´nai B´rith, think-tank Transatlantic Institute czy European Friends of Israel, swego rodzaju „pakt stworzony przez eurodeputowanych wszystkich opcji”, służyć mają głównie na froncie „walki z antysemityzmem”, precyzuje gazeta. Ten właśnie „pakt” jest za utworzeniem „wspólnej polityki policyjnej” przeciw aktom antysemityzmu.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat