Ulica Dublina w przeddzień referendum w sprawie paktu fiskalnego, 29 maja 2012.

Dlaczego pakt fiskalny to konieczność

Przed jutrzejszym referendum w Irlandii nad zaproponowanym przez Niemcy paktem fiskalnym Irish Times zachęca elektorat do skupienia się na samym traktacie, a nie kwestiach pobocznych.

Opublikowano w dniu 30 maja 2012 o 15:36
Ulica Dublina w przeddzień referendum w sprawie paktu fiskalnego, 29 maja 2012.

Jutro, na zakończenie hałaśliwej i często niezbyt kształcącej kampanii referendalnej, idziemy do urn. I tym razem nie będziemy głosować nad dorobkiem rządu. Nie będziemy też głosować w sprawie opłat za wodę i posiadanie domu. Ani nawet nad „oszczędnościami”. Rozstrzygamy, czy pozwolić rządowi na ratyfikowanie paktu fiskalnego i dokonanie stosownych zmian w konstytucji.

Jak na europejskie warunki to niezwykły i ważny demokratyczny przywilej, słusznie wysoko ceniony, ale również taki, któremu z pewnością towarzyszy demokratyczna odpowiedzialność; spoczywający na wyborcach obowiązek, by podejmować decyzje, myśląc wyłącznie o sprawie, której głosowanie dotyczy. Być może to zbyt wielkie oczekiwanie...

Tak jak robiliśmy w przypadku każdego z siedmiu referendów w sprawie integracji europejskiej, Irish Times ponownie zaleca oddanie głosu na TAK. Nie z racji niepoprawnej i bezkrytycznej eurofilii, ale z powodu pragmatycznej oceny żywotnych interesów Irlandii w danej chwili – również i teraz – przede wszystkim w poczuciu, że są rzeczy, które robimy lepiej razem z naszymi europejskimi partnerami, a niektórych inaczej dokonać nie sposób.

Nie ma darmowych lunchów

Bardzo dobry przykład to budowanie unii walutowej i wspólnych środków płatniczych. To niedokończone zadanie – żaden ptak nigdy nie poleciał na jednym skrzydle – będzie tematem jutrzejszego głosowania. Chodzi o stworzenie solidnych, ogólnoeuropejskich fundamentów fiskalnych, na jakich musi być oparty zdrowy pieniądz, i dzięki którym kraje członkowskie strefy euro będą w stanie solidarnie wspólnie pożyczać na możliwy do zaakceptowania procent. To nie żadne dziwaczne niemieckie pomysły, ale ekonomiczny fakt.

Newsletter w języku polskim

Coś takiego jak darmowy lunch nie istnieje. Tani pieniądz ma cenę, którą muszą zapłacić wszystkie kraje euro – chodzi o dyscyplinę fiskalną, rozsądne gospodarowanie i wprowadzenie metod wzajemnego egzekwowania przyjętych zasad. Tak, ceną są też pewne wyrzeczenia. Takie są przesłanki zarówno traktatu, o którego poparcie jesteśmy proszeni, jak i budowania warunków dostępu do funduszy z Europejskiego Mechanizmu Stabilizacji (ESM), których znów możemy potrzebować.

I nie jest to, jak twierdzą namawiający do głosowania na NIE, „pakt bankierów” czy „pakt spekulantów”, ale właśnie taki, który umożliwi państwom europejskim zjednoczenie się przeciwko kaprysom spekulantów, poprzez stworzenie waluty wystarczająco poważnej i stabilnej, by stała się nieczuła na ich ataki.

Głosujcie na przyszłość

Cena pieniądza – stopa procentowa – to przede wszystkim miara postrzeganego ryzyka i niepewności. Powrót w przyszłym roku do pożyczania na rynkach obligacji nieuchronnie – niezależnie od tego, czy Irlandia powie TAK, czy NIE – będzie powrotem na morze niewiadomego i potencjalnie do rosnącego w zawrotnym tempie oprocentowania, ze stosunkowo bezpiecznej przystani niższych stóp pakietów pomocowych strefy euro. Czemu, na miły Bóg, mielibyśmy dobrowolnie pozbawiać się tego wyjścia awaryjnego?

Zbyt wielką część kampanii na TAK przed tym referendum prowadzono defensywnie, z niekorzystnej pozycji, z opartą na podwójnym przeczeniu argumentacją o zgubnych skutkach głosowania na NIE. A słyszalne muszą być pozytywne argumenty na rzecz traktatu – że jest on niezbędną, wartą zachodu składową przy konstruowaniu naszej waluty. Jednak przede wszystkim – głosujcie! To wasza konstytucja, wasza waluta i wasza przyszłość. Nie pozwólcie, by zdecydował ktoś inny.

Reportaż

Z wizytą u tych, którzy „mówią ‘nie’ niemieckiemu batowi”

Według ostatnich sondaży zwolennicy „tak” powinni wygrać referendum w sprawie paktu fiskalnego z 57% poparciem, niemniej irlandzcy nacjonaliści „odrzucą niemiecki bat”, jak pisze w tytule De Volkskrant. Dziennikarz holenderskiej gazety spotkał się z działaczami i wyborcami partii Sinn Féin, zwolennikami „nie”:

Chcielibyśmy sami rozwiązywać nasze problemy, nie chcemy być nękani przez europejskich przyjaciół. Ja sam i moi obecni tu koledzy robimy to z miłości do naszego kraju. To trochę tak, jak z gołębiami pocztowymi. Wypuszcza się je we Francji czy w Belgii, a one zawsze wracają.

Uczucie to podziela wielu Irlandczyków, zauważa De Volkskrant, sądząc po sondażach Sinn Féin, jedyna partia prowadząca kampanię przeciwko paktowi fiskalnemu, jest dziś drugim co do popularności ugrupowaniem w kraju. Poparcie to zdobyła głośno krytykując, wprowadzone przez rząd, realizujący w ten sposób swoje zobowiązania wobec Brukseli, wodomierze czy podatek od gospodarstw domowych.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat