Grecki kryzys szybko zdemaskuje Hollande’a

Czy Hollande zachowa swoją postawę sprzeciwu wobec polityki oszczędnościowej i stanie po stronie Aten, czy też zgodzi się z niemieckim podejściem. Niezależnie od tego, ile uda mu się wytargować z umów fiskalnych UE, za sprawą politycznego sztormu w Grecji wkrótce okaże się, ile jest wart.

Opublikowano w dniu 8 maja 2012 o 16:43

W rolniczym regionie Francji w niedzielny wieczór nowo wybrany francuski prezydent z wyborczej trybuny oświadczył, że to on będzie przewodził w Europie batalii przeciwko polityce zaciskania pasa. Po drugiej stronie kontynentu greccy wyborcy tak jakby chcieli go wziąć za słowo. Masowo głosowali na partie, które chcą albo odrzucić, albo po raz kolejny negocjować grecki program oszczędnościowy, co stawia Hollande’a przed bolesnym wyborem. Czy stanie po stronie greckiego społeczeństwa i opowie się przeciwko środkom oszczędnościowym? Czy też po stronie niemieckiego rządu i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, nalegając na renegocjację greckiego programu oszczędnościowego?

Wybór, jakiego dokona Holland będzie doniosły, i dla Francji, i dla Europy. Potencjalnie nowy prezydent Francji mógłby stanąć na pozycji lidera rebeliantów południowej Europy. Nie ma wątpliwości, że rządy Hiszpanii i Włoch – nawet jeśli teoretycznie należą do zupełnie różnych politycznych rodzin – przyjęły owacjami francuskiego socjalistę. Oni również, tak jak Grecy, bardzo chcieliby, aby wreszcie ktoś stawił czoła niemieckiej polityce narzucającej rygory.

Nie ulega wątpliwości, że jakakolwiek inicjatywa prowadząca do izolacji Niemiec w UE, oznaczałaby we francuskiej powojennej polityce zagranicznej, konstruowanej wokół idei, że „francusko-niemiecka para” powinna razem kierować Wspólnotą, historyczną zmianę frontu. Francja sama, gdyby sprzymierzyła się z europejskim południem, zaszkodzi również swojemu wizerunkowi jednej z najsilniejszych gospodarek w Europie.

Postrzeganie kraju na rynkach finansowych może się także pogorszyć. Ale najbardziej szkodliwy wpływ może mieć dla całej Europy otwarta rozbieżność zdań pomiędzy Francją a Niemcami i doprowadzić do sejsmicznych wibracji w samych fundamentach UE oraz zagrozić wspólnej walucie.

W rezultacie większość komentatorów przypuszcza, że Hollande, dla zachowania twarzy, zadowoli się kilkoma gestami ze strony Berlina, pozwalającymi mu powiedzieć, że to on zmienił kierunek debaty UE na rzecz „wzrostu”. Jeszcze zanim został wybrany, eksperci nad Sprewą i nad Sekwaną szkicowali już hipotetyczne kontury umowy.

Francusko-niemieckie dyrdymały

Przypuszczalnie porozumienie Hollande–Merkel będzie wyglądało następująco. Hollande, do czego już czynił aluzję, zmodyfikuje żądania w kwestii renegocjacji nowego paktu fiskalnego UE, umowy stawiającej kroki w kierunku prawnego zobowiązania państw Unii do przestrzegania zrównoważonych budżetów. Natomiast Niemcy wyrażą zgodę na oględnie sformułowany nowy pakt wzrostu, który będzie obowiązywał na równi z paktem fiskalnym. W podobnym tonie, odrzucone zostanie żądanie Hollande’a wprowadzenia euroobligacji – emisji wspólnego europejskiego zadłużenia. Ale oboje zgodzą się prawdopodobnie na wspierane przez UE „obligacje na projekty” mające na celu finansowanie projektów w dziedzinie infrastruktury. Ustalone zostaną również warunki zachęcające do pożyczek udzielanych przez Europejski Bank Inwestycyjny. Będą to, typowe dla UE, francusko-niemieckie dyrdymały, które pozwolą wszystkim uczestnikom wycofać się z honorem, nic nie zmieniając i wprawiając w osłupienie tych, którzy będą się temu przyglądać.

Jednak nowy wybuch greckiego politycznego wulkanu mocno ten sielski obraz komplikuje. Grecki problem jest obecnie tak poważny, że nie może zostać „załatwiony” kilkoma błyskotliwie naszkicowanymi przepisami, dodanymi do unijnego traktatu. Wymaga on realnych, niepopularnych i ryzykownych decyzji. A zwłaszcza odpowiedzi na pytanie, czy Grecja zamierza w nadchodzących miesiącach nadal dokonywać miliardowych cięć w budżecie, do czego zmusza ją przyjęty plan oszczędnościowy?

Jeśli Grecja odmówi, to MFW postawił sprawę jasno, nie zgodzi się na przekazanie następnej transzy pomocy dla tego kraju. A to z kolei oznacza, że tamtejszy rząd pozostanie bez pieniędzy. Zarządzanie, aczkolwiek bolesne, cięciami emerytur i wynagrodzeń zostanie zastąpione czymś o wiele bardziej chaotycznym i niebezpiecznym. Zmuszenie Greków do opuszczenia strefy euro stanie się również o wiele bardziej prawdopodobne.

Surowe wyniki greckiego głosowania nasuwają przypuszczenie, że niebawem może dojść do konieczności dokonania tego trudnego wyboru. Dwie najważniejsze partie opowiadające się za programem oszczędnościowym, Nowa Demokracja i PASOK, zebrały razem zaledwie jedną trzecią głosów. Będą walczyły o utworzenie koalicji rządowej i Grecję czekają być może już wkrótce nowe wybory.

Grecję czeka nowy kryzys

Co więcej, nawet Antonis Samaras, lider Nowej Demokracji i wciąż najbardziej popularny premier, będzie przekonywał o konieczności zmiany porozumienia w sprawie Grecji. On dobrze wie, że jednoczący obie partie centrowe, głęboko niepopularny pakiet oszczędnościowy, wymuszony przez cudzoziemców, jest niebezpieczny – za sprawą tego pakietu wygranymi są jedynie nacjonaliści i skrajnie lewicowi ekstremiści polityczni.

Saramas myśli, że greckiemu biznesowi bardzo potrzebne jest obniżenie podatków. Ale w tej kwestii nie otrzymał ani jednego słowa poparcia ze strony Angeli Merkel, z którą skądinąd ma fatalne stosunki. Gdyby podjął w tej sprawie decyzję jako premier, stanąłby na pozycji rozsądnego buntownika, przekonując, że niemiecka polityka zaciskania pasa przynosi efekt przeciwne do zamierzonego. A to czyni go naturalnym sprzymierzeńcem Hollande’a.

W rzeczywistości, stojąc przed wyborem udzielenia swojego poparcia Grecji albo Niemcom, Francuz jest prawie pewien, że należy przystać na plan Niemiec. Ale taki wybór naraziłby Hollande’a na ryzyko, że głoszone przez niego przeciwne polityce oszczędności hasła są tylko pustymi słowami. Te kilka gestów poczynionych w kierunku „projektu obligacji” będą niczym w porównaniu z wizją Francji stojącej obok MFW i Niemiec w narzucaniu głębokich cięć Grecji, podczas gdy gospodarka tego kraju coraz bardziej się kurczy, a bezrobocie gwałtownie wzrasta.

Połączenie politycznego chaosu w Grecji i mało elastycznego MFW oznacza, że kraj ten czeka tego lata nowy kryzys. I wówczas UE stanie w obliczu niezwykle ważnego wyboru. Czy w dalszym ciągu będzie się angażować w jeszcze większą pomoc dla Grecji, nawet jeśli MFW się wycofa? Czy też odmówi Grecji pomocy, akceptując polityczne i gospodarcze ryzyko podjęcia takiej decyzji? W obliczu takiego kryzysu niejasna i podniosła deklaracja Hollande’a o ratowaniu Europy przed programami oszczędnościowymi nie ma już żadnego znaczenia.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat