Nie ma Europy, istnieje tylko Unia Europejska

Poszukiwanie "kwintesencji Europy" może mieć fatalne skutki – ostrzega holenderski filozof Herman de Regt.

Opublikowano w dniu 29 maja 2009 o 16:50

Po negatywnym wyniku referendum w sprawie konstytucji europejskiej w 2005 r. Holandia zrezygnowała z idei europejskiej tożsamości. Tym lepiej. Może zamiast zastanawiać się, czym jest Europa, powinniśmy raczej ponownie rozważyć w duchu Moneta i Schumana, co powinna zrobić Unia, by ludzie zauważyli jej istnienie, by uświadomili sobie, w jaki sposób utrzymać pokój i dobrobyt w ich regionie bez względu na jego wielkość.

Holenderski minister spraw zagranicznych Maxime Verhagen zaproponował, żeby bardziej się skupić na „Europie w wymiarze praktycznym” niż na „Europie zasad”. Skoncentrowanie się na idei założycielskiej Wspólnoty to dobry pomysł. Stwierdzenie, że nie ma czegoś takiego jak Europa, nie niesie ze sobą niczego konkretnego, natomiast utrzymywanie, że nie ma Unii Europejskiej jest po prostu głupotą: istnieje przecież między państwami członkowskimi cały szereg umów i traktatów.

Intelektualiści próbują nas oczywiście przekonać do „tożsamości Europy” (na przykład George Steiner w swoim sztandarowym eseju „Une certaine idée de l’Europe”, wydanym w 2005 r. przez europejski instytut Nexus). Odwołują się do wielkich historycznych wydarzeń: narodzin demokracji w Grecji i nauki we Włoszech, francuskiej deklaracji praw człowieka czy traktatów zawartych po zakończeniu drugiej wojny światowej.

Mówią o „szkole europejskiej”, o europejskiej mentalności, za którą stoi pewien kanon lub odkrycie szczególnego związku między religią, państwem i nauką. Choć brzmi to przekonująco, ani trochę w to nie wierzę. Europa czymś namacalnym nie jest. Natomiast Unia Europejska – jest.

Sprawa Turcji dowiodła, że poszukiwanie „kwintesencji Europy” może mieć paraliżujące skutki. Są tacy, którzy podkreślają, że Turcja nie podziela naszego „europejskiego” sposobu patrzenia na świat, na przykład na prawa człowieka. Inni wskazują, że Turcja nie przerobiła tej samej lekcji historii. Ale w gruncie rzeczy to wszystko jest bez znaczenia. Ponieważ Unia nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek „esencją Europy”, nawet jeśli u jej podstaw jest jakiś filozoficzny czy historyczny namysł.

Unia Europejska jest środkiem, którego wytrwale poszukiwała grupa państw i narodów, by stawić czoło pewnym problemom, zwłaszcza zagrożeniu wojennemu i kryzysom gospodarczym. Jej celem nie jest zatem ucieleśnienie „idei” Europy. To pragmatyczne gremium, które stawia nowym członkom konkretne wymagania.

Po zakończeniu drugiej wojny światowej głównym pytaniem nurtującym Europę było: „Co zrobić z Niemcami?” Francuski minister spraw zagranicznych Robert Schuman zaapelował wówczas do francuskiego polityka i biznesmena Jeana Moneta, by nadał kształt „zjednoczonej Europie”. Inicjatywa zaowocowała w końcu w 1951 roku powołaniem Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, której celem było podniesienie poziomu życia w „Europie” i doprowadzenie do stabilizacji wojskowo-politycznej w regionie. Wszystkie kraje, które podpisywały się pod tym pomysłem (pokój poprzez dobrobyt gospodarczy), mogły do organizacji przystąpić.

Wiara w to, że dzięki nieustannemu medytowaniu nad tym, czym jest naprawdę Europa, da się przyspieszyć rozwój Unii, mogłaby się okazać katastrofalnym błędem. Katastrofalnym w tym sensie, że mogłoby dojść w jej obrębie do obniżenia poziomu życia lub, co gorsza, do rozpadu, po którym dawni jej członkowie mogliby znowu chwycić za broń.

Politycy w poszczególnych krajach muszą więc zastanowić się nad tym, jak dziś wytłumaczyć swoim obywatelom znaczenie Unii Europejskiej. Nikt bowiem nie może mieć do nas pretensji, że występujemy z klubu, jeśli ten nie ma nam niczego do zaoferowania. Na szczęście okres kampanii przed wyborami do Parlamentu Europejskiego 7 czerwca zdaje się nieść wiele okazji do tego, by ponownie ludziom wyjaśnić, co Unia Europejska może zrobić dla swoich mieszkańców. A więc panowie i panie politycy, nie zaprzepaśćcie tej szansy!

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat