Nowe Kioto będzie musiało poczekać

Szwedzki premier miał ambitne plany walki ze zmianami klimatycznymi na świecie. Marzył o nowym Kioto, ale plany pokrzyżował mu kryzys. Rosnące bezrobocie i trudności gospodarcze wymusiły zmianę priorytetów.

Opublikowano w dniu 30 czerwca 2009 o 17:07
 | Przygotowania do szwedzkiej prezydencji w Brukseli (AFP)

Fredrik Reinfeldt jeszcze kilka miesięcy przed wyborem na szefa rządu, w 2006 roku, demonstrował kompletny brak zainteresowania dyskusją o globalnym ociepleniu. Już pierwszych tygodniach urzędowania wyszło na jaw, że jest żarliwym zwolennikiem działań na rzecz klimatu. Zrozumiał, że może zagrać mocną kartą, kiedy podczas szczytu w Kopenhadze będzie negocjowany nowy traktat mający zastąpić wygasający protokół z Kioto. „To będzie moja godzina na międzynarodowej scenie politycznej”.

Fredrik Reinfeldt jest gotów podjąć wyzwanie. Nie czekając na 1 lipca, kiedy to Szwecja przejmie po Republice Czeskiej prezydencję, spotkał się z wielkimi tego świata, między innymi z prezydentem Chin Hu Jintao, z amerykańskimi prezydentami Georgem Bushem i Barackiem Obamą i z Brazylijczykiem Luizem Lulą da Silva. Co z tego, skoro dziś sytuacja gruntownie się zmieniła. „Nikt już nie mówi o klimacie” – stwierdza szwedzki premier. Najważniejszy jest kryzys finansowy i teraz główną rolę do odegrania ma minister finansów Anders Borg. A w sprawach klimatu trzeba będzie zmniejszyć nasze apetyty, tym bardziej że Unia Europejska jest podzielona.

Prezydencja Fredrika Reinfeldta przypada na czas, w dziejach Unii trudny, kiedy daleko jej do równowagi. Świeżo wybrani parlamentarzyści szukają dla siebie miejsca, nowi komisarze będą mianowani nie wcześniej niż jesienią, na przebudowę jej instytucji trzeba poczekać do rozstrzygnięcia w sprawie traktatu lizbońskiego w drugim referendum irlandzkim. Wygląda na to, że staje się już regułą, iż kraj sprawujący prezydencję musi zmierzyć się z poważnym kryzysem – Francja z finansowym i tym wywołanym inwazją rosyjską w Gruzji, Republika Czeska ze związanym z wojną w Gazie.

Tak więc wydaje się coraz mniej prawdopodobne, żeby Szwecja mogła się zająć nowym protokołem z Kioto i dokonać tu jakiegoś przełomu. Trzeba się teraz skupić na tym, co możliwe. I to jest wielkie wyzwanie, przed którym stanie Fredrik Reinfeldt i jego koalicyjny rząd przez najbliższe pól roku. Wśród „Umiarkowanych” [partii Fredrika Reinfeldta], teraz liczniejszych i silniejszych niż ich trzej koalicyjni partnerzy razem wzięci, panuje dobry nastrój.

Co prawda przed wyborami, pozostało do nich niewiele ponad rok, premier i jego partia będą się musieli wytłumaczyć ze swoich obietnic z 2006: koniec z „wykluczeniem”, jak się teraz nazywa bezrobocie, „zamiast zasiłków – miejsca pracy”. Kiedy prawica dochodziła do władzy, owo „wykluczenie” wynosiło 6%. Potem nastał światowy kryzys i stopa bezrobocia w latach 2010–2011 osiągnie według szacunków 11–12%.

Sytuacja jest szczególnie krytyczna wśród szesnasto-, dwudziestoczterolatków, w tej grupie wiekowej to już 25%. Jednocześnie ilość osób korzystających z „pomocy ekonomicznej”, by użyć obecnie obowiązującego terminu, wzrosła w pierwszym kwartale tego roku w stosunku do tego samego okresu roku ubiegłego o 17%. Ale Fredrik Reinfeldt i Anders Borg są przeświadczeni, że szwedzcy wyborcy okażą się wyrozumiali i nie zechcą ganić rządu za globalny kryzys. „Staramy się zarządzać kryzysem i naród szwedzki to rozumie” – oświadczył premier.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat