Odbudować moralność publiczną

Premier Hiszpanii, podejrzewany o nielegalne przyjmowanie pieniędzy od Partii Ludowej, bronił swojej uczciwość. Ale według El Pais, gazety która opublikowała notatki byłego skarbnika partii, jego przyszłość jest sprawą drugorzędną. Wyzwaniem jest odbudowa całego hiszpańskiego systemu politycznego.

Opublikowano w dniu 4 lutego 2013 o 17:27
Premier Hiszpanii Mariano Rajoy.

Wczoraj [2 lutego] hiszpański premier wystąpił przed przywódcami swojej partii; dobitnie zaprzeczał, jakoby otrzymywał lub wręczał nielegalne pieniądze i zapewniał o swojej uczciwości. Nie mamy wątpliwości co do jego szczerości i jesteśmy przekonani, że takie samo wrażenie odniesie wielu obywateli, niezależnie od tego, czy w wyborach głosowali na niego, czy nie.
Nie tego jednak dotyczy problem nurtujący opinię publiczną; chodzi raczej o dowody świadczące o tym, że były skarbnik Partii Ludowej, Luis Bárcenas zgromadził majątek, ukrywany przed hiszpańskim fiskusem, i o jego powiązaniach z tak zwaną sprawą Gürtel [od nazwiska głównego podejrzanego, Francisco Correa; „correa” znaczy „pasek”, po niemiecku „gürtel”], w której wielu czołowych polityków, reprezentantów tej partii, posądzono o korupcję przy rozstrzyganiu publicznych przetargów. Informacje pochodzące od osób i środowisk zbliżonych do PP wskazują na to, że przez całe lata dochodziło do nielegalnych płatności wśród najwyższych przedstawicieli partii.

Wiadomo, że decyzja sekretarz generalnej Partii Ludowej Maríi Dolores de Cospedal i samego Mariano Rajoya położyła kres systemowi płatności i księgowości, który stosował skarbnik Bárcenas. Toteż stosunkowo trudno jest zrozumieć, że teraz partia broni się przed pojawiającymi się ostatnio doniesieniami, skoro to właśnie dwoje jej obecnych najważniejszych liderów – którzy stali się znani właśnie za sprawą odkrycia skandali korupcyjnych, takich jak sprawa Gürtel – postanowiło skończyć z podejrzeniami o nielegalne działania.

Kilkadziesiąt lat zaufania do przestępcy

Fakt, że premier obiecywał jawność, w tym udostępnianie deklaracji majątkowych, musi być oceniany pozytywnie. Nie da się jednak zaprzeczyć, po tylu incydentach – począwszy od podejrzanych praktyk stosowanych przez pierwszego skarbnika Rosendo Naseiro – że ta jawność nie była powszechnie stosowaną w PP normą, wystarczy wspomnieć wyrok skazujący byłego przewodniczącego partii z regionu Balearów i byłego ministra w rządzie Aznara, Jaume Matasa, uwięzienie Franciska Correa czy zarzuty oszustwa i przyjmowania łapówek stawiane burmistrzom i radnym reprezentującym PP.

Argumenty przemawiające za poprawnością finansów mają jeden wyraźnie słaby punkt, jest nim stale obecny cień Luisa Bárcenasa, który przez dwadzieścia lat był powiernikiem sekretów finansowych centralnych władz partii. Być może prawdą jest, że 22 miliony euro zgromadzone przez byłego skarbnika na koncie w szwajcarskim banku nie mają nic wspólnego z jego działalnością polityczną, nie ma jednak wątpliwości, że ten były lider i skarbnik PP jest multimilionerem, który zdefraudował publiczne pieniądze i że teraz skorzystał z amnestii podatkowej udzielonej przez rząd tej samej partii, której finansami przez tyle lat zarządzał.

Do wymiaru sprawiedliwości należy orzeczenie, skąd pochodzi majątek Bárcenasa i ocena, czy prowadził on księgowość zgodnie ze stanem faktycznym. Z kolei przywódcy PP muszą wyjaśnić swoim wyborcom i opinii publicznej, jak to jest możliwe, że przez kilkadziesiąt lat pokładali zaufanie w przestępcy podatkowym, nawet wtedy, gdy już został on wyrzucony i ciążyły na nim poważne zarzuty korupcji. Widać wyraźnie, że premierowi trudno będzie odciąć się politycznie od jednego z liderów partii, którzy najbardziej wzbogacili się tuż pod jego bokiem.

Niezbędny jest program odnowienia demokracji

Niezależnie od tego Rajoy popełnia błąd, jeśli myśli, że obywatele przyjmą bez zastrzeżeń wyjaśnienia dotyczące faktów ujawnionych w ciągu ostatnich kilku tygodni, według których miały to być ukartowane działania wymierzone przeciwko jego partii lub przeciwko jemu osobiście. Do sądu należy ocena tego, co zdarzyło się w przeszłości. Polityka musi koncentrować się na teraźniejszości i na przyszłości. Tu chodzi o demokrację i to nie o demokrację połowiczną, gdzie instytucje mają ręce związane przez tych, którzy mają rzeczywistą władzę i przez różne mroczne siły, ale o państwo europejskie, z przywódcami (zarówno tymi sprawujący władzę, jak i tymi stojący na czele opozycji) będącymi poza wszelkimi podejrzeniami.

To normalne, że w obliczu ujawnionych skandali (jeden z nich dotyczy obecnej minister zdrowia, której policja oficjalnie postawiła zarzuty przyjmowania korzyści od organizacji przestępczej) obywatele dają wyraz swemu oburzeniu, spotęgowanemu jeszcze kryzysem finansowym. Nie bez znaczenia jest i to, że ów kryzys wywołany był, między innymi, pęknięciem bańki na rynku nieruchomości, co nie pozostawało bez związku z korupcją w polityce. Dlatego też niezbędny jest program odnowienia demokracji, który uwzględniałby prawne i moralne umocnienie naszych instytucji i uniemożliwiłby partiom politycznym samodzielne pełnienie władzy, skoro na większości z nich ciążą poważne podejrzenia.

Klasa polityczna nie może już liczyć nawet na minimalne uznanie społeczeństwa, jak wskazują wszystkie sondaże; musi zdawać sobie sprawę z tego i z wielu innych problemów dotyczących tych, którzy sprawują władzę. Chowanie się przed krytyką, negowanie rzeczywistości, brak odpowiedzi na uzasadnione protesty ulicy – to postawa, która prowadzi jedynie do frustracji i melancholii.

Opinia

Dochodzenie jest koniecznością

Opublikowanie przez El País „tajnych notatek” przypisywanych Luisowi Bárcenasowi, byłemu skarbnikowi Partii Ludowej, wywołało burzę polityczną i kryzys instytucjonalny państwa. Notatki te zawierają podwójne rachunki, dzięki którym od 1990 do 2008 r. członkowie partii otrzymali nieprawidłowe płatności. Ich domniemany sprawca został wykluczony z partii w 2010 r. za swój udział w aferze korupcyjnej Gürtel.
Alfredo Pérez Rubalcaba, sekretarz generalny Partii Socjalistycznej (PSOE), głównej siły opozycyjnej, domagał się nawet dymisji premiera Mariano Rajoya. Ten zaś publicznie zaprzeczył swojemu udziałowi w tym procederze, ale wzrastają wątpliwości dotyczące ewentualnego uczestnictwa prominentnych członków partii, w tym nawet ministra zdrowia, Ana Mato, którzy otrzymali pieniądze na pokrywanie swoich prywatnych wydatków.
Dla konserwatywnego dziennika El Mundo, oświadczenie Rajoya w żadnej mierze nie kończy skandalu.

Mógłby może znaleźć wyjście z tej ślepej uliczki, gdyby przyznał, że Partia Ludowa otrzymywała niejasne darowizny i zapowiedział dochodzenie w celu wyjaśnienia, czy liderzy partii pobierali nieprawidłowe płatności. Miałoby to polityczne koszty, ale znacznie mniejsze niż te, z którymi będzie się musiał zmierzyć, jeśli nie podejmie inicjatywy wobec osób wielokrotnie, jak się okazuje, grzebiących w kasie swojego ugrupowania w celu zwiększenia własnych fortun.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat