Rząd narzuca własną kulturę narodową

Opublikowano w dniu 20 grudnia 2012 o 14:06

Cover

„Nie trzymać gęby na kłódkę, nie paktować”, w ten sposób dyrektor węgierskiego Teatru Narodowego wyjaśnia na pierwszej stronie Magyar Narancs, że będzie nadal zabierać głos, mimo „Kulturkampfu” i wynikłego stąd wstrząsu, który dotyka Węgry. Bo Róbert Alföldi, jego kadencja upływa w 2013 r., zostanie niebawem zastąpiony przez Attilę Vidnyánszkyego, zbliżonego do rządu Viktora Orbána. To z jego strony dotychczasowy dyrektor spotkał się z zarzutami, że w niedostatecznym stopniu daje wyraz wartościom narodowym. Ponadto od kilku miesięcy skrajna prawica krytykowała go za brak patriotyzmu i potępiała jego homoseksualizm. „Ale co takiego właściwie nie było ‘narodowe’ w teatrze Alföldiego?”, oburza się liberalny tygodnik. „I kim wy jesteście, aby nakazywać narodowe wartości? Co daje wam prawo kwestionować czyjeś uczucia narodowe?”.
„Na Węgrzech pojęcie pluralizmu różni się od tego, co jest przyjęte w Europie Zachodniej”, stwierdza lewicowy dziennik Népszava:

Widzieliśmy z góry, że Attila Vidnyánszky ma zostać dyrektorem Teatru Narodowego. [...] W normalnych warunkach Róbert Alföldi przypuszczalnie miałby możliwość kontynuowania swojej udanej pracy. [...] Ale decydenci dopilnowali, aby umieścić bliskich sobie ludzi w dziewięcioosobowym organie, który decyduje o obsadzie dyrektorskich stanowisk. W tym problem.
Ale w ocenie prawicowego dziennika Magyar Nemzet, zmiana dyrekcji narzucona przez rząd jest dobrą rzeczą.
Mianowanie Vidnyánszkyego pomoże uzmysłowić sens słowa ‘narodowy’ tym, którzy do tej pory naprawdę zdają się go nie rozumieć…

Newsletter w języku polskim

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat