Uwaga na facetów w czerni

Opublikowano w dniu 5 czerwca 2012 o 11:10

Słynna premia* [nieprzetłumaczalna gra słów, w hiszpańskim słowo prima oznacza zarówno premię jak i kuzynkę] za ryzyko może się pochwalić bogatymi krewnymi w Brukseli. Walizki mają już spakowane i gdy tylko zobaczą, że w jakimś kraju robi się zbyt gorąco z powodu kłopotów finansowych, chwycą bagaż, wsiądą do samolotu i pospieszą na ratunek, pisze Ignacio Camacho na łamach dziennika ABC.

Nazywają to ratunkiem, ale w rzeczywistości jest to raczej kidnapping, bo oto odbierają danemu państwu suwerenność i stosują terapię wstrząsową, dopóki biedna krewniaczka nie opadnie z sił. Są to faceci w czerni, latający wysłannicybudzącej strach unijnej „trójki”, komisarze, których Angela Merkel posyła, aby narzucali innym twardą dyscyplinę budżetową. Bezlitosna brygada, której pojawienie się wywołuje panikę w rządach, kiedy sprawy przybierają taki obrót, jaki przybrały ostatnio w Hiszpanii. To właśnie przez tych facetów możliwość ratunku – którego przyjęcie nie jest kwestią wyboru, choć formalnie tak wygląda – staje się rozwiązaniem głęboko niewskazanym. Teoretycznie mogłoby to być rozsądne wyjście awaryjne w przypadku blokady, ci ludzie nie są zaangażowani w wewnątrzpaństwowe konflikty interesów, toteż mogą wprowadzić drastyczne środki zaradcze, nie oglądając się na koszty polityczne ani wyborcze.

Ci faceci nie zawahaliby się w obliczu oporów ze strony regionów autonomicznych, nie zważaliby na powiązania polityczne szefów upadających instytucji finansowych. To zimni profesjonaliści, specjaliści od rozwiązywania problemów, tacy jak Winston Wolfe w filmach Quentina Tarantino. Być może tego właśnie potrzebuje kraj, pogrążający się w kryzysie instytucjonalnym i coraz bardziej zaplątany w sieć intryg. Tyle że ci faceci otrzymują instrukcje, by postępować w sposób zimny i bezlitosny, nie zważać na subtelności i kierować się wyłącznie buchalteryjną logiką. Zaczynają od emerytur i zasiłków dla bezrobotnych, potem zajmują się podatkami i wynagrodzeniami pracowników sektora publicznego, a na końcu całym majątkiem, który da się wyprzedać. Po zakończeniu swojej misji pozostawiają za sobą gospodarkę w rozsypce i politykę w ruinie, wtedy odchodzą, strzepując pył z butów. Być może są w stanie uzdrowić kraj stojący nad przepaścią, ale jeśli istnieje jakakolwiek możliwość jego odbudowania, zostaje ona pogrzebana pod gruzami.

Jeśli ci faceci w czerni wylądują w Madrycie, Hiszpania pogrąży się na całe lata w odmętach nieufności, a wszystko to, co osiągnęliśmy do tej pory, pójdzie na marne. Zadanie Rajoya polega na tym, by zwlekać, zyskać na czasie, przycumować do najbliższego brzegu i przeczekać burzę; dwa tygodnie po mających kluczowe znaczenie wyborach w Grecji nie ma sensu się poddawać, niezależnie od tego, jak groźna perspektywa się przed nami roztacza. To kwestia odporności na presję. Pytani brzmi: ile czasu może upłynąć, zanim ci faceci w czerni wyruszą w naszym kierunku, z ogromnymi nożycami ukrytymi w ich przerażającym bagażu.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat