Zbrojna straż chroni Unię przed imigrantami

Liczba imigrantów przekraczających nieszczelną turecko-grecką granicę wzrosła w minionym roku czterokrotnie. Ponieważ rząd Grecji sam nie radzi sobie z jej ochroną, europejska agencja ds. granic zewnętrznych Frontex, rozmieści w regionie swoich uzbrojonych strażników.

Opublikowano w dniu 26 października 2010 o 15:27

Nowe siły europejskich pograniczników mają być wysłane do Grecji, żeby patrolować jej granicę z Turcją i zahamować gwałtownie narastającą nielegalną imigrację na teren Unii. Rozmieszczenie tzw. Zespołów Szybkiego Interweniowania na Granicy, złożonych z funkcjonariuszy różnych krajów europejskich, będzie pierwszą tego rodzaju decyzją Brukseli.

Komisja Europejska ogłosiła w poniedziałek [25 X], że jednostki mają przybyć do Grecji w najbliższych dniach, choć ich liczebność i skład nie zostały jeszcze ustalone. Przedstawiciel Komisji powiedział: „To nowy front naszych działań. Zespoły te są uzbrojone, ale mogą strzelać tylko w samoobronie”.

Grecja, usiłująca poradzić sobie z setkami imigrantów, którzy każdego dnia przechodzą na jej terytorium przez niemonitorowany odcinek granicy z Turcją w rejonie miasta Edirne, w ostatni weekend zaapelowały do Brukseli o pomoc. „Napływ ludzi w niedozwolony sposób przekraczających granicę osiągnął zatrważające rozmiary”, mówi Cecilia Malmström, komisarz UE ds. wewnętrznych. „Ateny najwyraźniej nie są w stanie same zmierzyć się z tą sytuacją”.

Mały kraj stojący wobec wielkiej presji

Według szacunków Brukseli, 8 na 10 przedostających się w tym roku do Europy przybyło tutaj tą drogą. Część to nielegalni imigranci szukający pracy, będący na łasce gangów przemytników ludzi; wielu z nich to Irakijczycy i Afgańczycy ubiegający się o azyl, tak traktowani przez greckie władze, że ONZ i UE oceniają, iż to niewybaczalne. „Sytuacja jest przerażająca”, uważa Cecilia Malmström. „Grecja to mały kraj stojący wobec wielkiej presji”.

Liczba przedostających się na terytorium Grecji wzrosła w tym roku prawie czterokrotnie, do około 34 tys., gdy rok temu było ich ok. 9 tys. Dla Afgańczyków, takich jak piętnastoletni Ahmad Fahim i szesnastoletni Fahimullah, trasa z ojczyzny do Europy przez Grecję to nic nadzwyczajnego. Chłopcy, pochodzący z Dżalalabadu na wschodzie Afganistanu, najpierw dojechali autobusem do granicy z Iranem. Potem, prowadzeni przez szmuglerów, przeszli przez Iran do Turcji.

Stamtąd dostali się na wybrzeże na wysokości greckiej wyspy Lesbos. „Zajęło to 4 miesiące i kosztowało 1500 dolarów dla przemytników”, mówi Ahmad. „Nieźle bolały nas stopy. Ale przez cały czas myślałem o Anglii, gdzie mieszkają moi krewni. Warunki w Grecji są okropne. Na posterunku policji trzymali nas dwudziestu w paskudnej celi. A zanim nas wypuścili, pobili Fahimullaha, bo powiedział, że nie czuje się najlepiej”.

„Grecka straż przybrzeżna zniszczyła naszą łódź"

Dwudziestodwuletni Matthew z Konga wspomina: „Ojciec nauczył mnie modlitwy. Podczas podróży tutaj modliłem się bardzo dużo i wiele razy byłem mu wdzięczny. Grecka straż przybrzeżna zniszczyła naszą łódź, kiedy próbowaliśmy przepłynąć i celowo wypchnęła nas z powrotem w stronę Turcji. Na morzu był sztorm, a żaden z nas nie umiał pływać. Mało brakowało, żebyśmy zginęli”.

Według ONZ, w tym roku 9 na 10 aresztowań nielegalnych imigrantów w Europie miało miejsce w Grecji. Manfred Nowak, sprawozdawca ONZ ds. praw człowieka, odwiedzał niedawno Ateny i przekonał się, że azylanci osadzeni są w „nieludzkich i poniżających” warunkach. „Niektóre ośrodki są tak przepełnione, ciemne i brudne, że bardzo trudno było nam tam przebywać z zatrzymanymi. Musieliśmy wyjść, bo brakowało nam powietrza”, wspomina Nowak.

W minionym roku Bruksela i rządy UE podjęły działania zmierzające do zamknięcia śródziemnomorskich szlaków przerzutu ludzi do Hiszpanii, Włoch i na Maltę. Wysłano patrole na morze i zawarto kontrowersyjne porozumienie z władającym Libią pułkownikiem Muammarem Kadafim o zawracaniu imigrantów przybywających z terenu tego kraju. To przez ten kraj właśnie prowadziła główna dotąd trasa tranzytowa dla mieszkańców Afryki i Bliskiego Wschodu.

Zablokowanie tych szlaków naraziło jednak Grecję, dokąd tysiące imigrantów podążają teraz przez Turcję z Pakistanu, Afganistanu, Iraku, Iranu i Afryki. Grecki minister bezpieczeństwa publicznego Christos Papoutsis mówił w miniony weekend: „Na granicy lądowej z Turcją notuje się codzienny masowy napływ obywateli państw trzecich, próbujących nielegalnie wejść do kraju, w celu dostania się w głąb UE”.

Azylanci strajkują z zaszytymi ustami

Około 25 ubiegających się o azyl Irańczyków prowadzi teraz podobno w Grecji strajk głodowy, niektórzy z zaszytymi ustami, w proteście przeciwko złemu traktowaniu i odmowie rozpatrzenia ich wniosków azylowych.

Mówi się, że ponadjedenastokilometrowy odcinek zewnętrznej granicy Unii w pobliżu greckiego miasta Orestiada jest zupełnie niestrzeżony. Imigranci przechodzą tamtędy w tempie kilkuset dziennie, choć nie jest to łatwa droga. Kryzys pogarsza jeszcze fakt, że inne państwa UE odsyłają aresztowanych nielegalnych przybyszów z powrotem do Grecji, zgodnie z zasadami przewidującymi, że można ich cofnąć do tego kraju członkowskiego, w którym przekroczyli wspólną granicę.

Widziane z Aten

Frontex rozpościera parasol

„By skuteczniej stawić czoło napływowi nielegalnych imigrantów do naszego kraju, Frontex, europejska agencja zarządzania granicami zewnętrznymi UE, postanowiła działać na miejscu”, donosi To Ethnos. To w delcie rzeki Evros, na grecko-tureckiej granicy, na północy kraju, Frontex i miejscowa policja oszacują skalę zjawiska, „ponieważ w ciągu ostatnich miesięcy liczba migrantów bije wszelkie rekordy”, pisze dalej lewicowa gazeta. „90% nielegalnie przybyłych do Europy zatrzymanych zostało na terenie Grecji”. To Ethnos uznaje to za „sukces obecnego rządu, gdyż UE wreszcie zaczęła sobie uświadamiać, że granice Grecji są granicami Europy”. Jak podaje Frontex, trzy czwarte z 40 000 imigrantów, którzy znaleźli się w tym roku w Grecji, dotarło tu z Turcji.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat