
Ta reprezentacja od wielu lat jest znana ze świetnej gry, a także z dobrego planowania, wyboru najlepszych zawodników i umiejętności podporządkowania ich wspólnemu interesowi drużyny, z wykonywania poleceń doskonałych szefów i trenerów oraz zbiorowego zaangażowania w dążeniu do celu. Wczoraj wszystkie te wysiłki zostały ukoronowane w niezwykle spektakularny sposób tryumfem w Mundialu 2010.
Przesłanie solidarności

Nasuwa się pytanie, dlaczego cały kraj nie funkcjonuje tak świetnie, jak jego reprezentacja, dlaczego całość państwa, jego klasa polityczna, ani nawet społeczeństwo nie odzwierciedla zalet drużyny narodowej? W tym momencie warto przekuć te wszystkie porównania między drużyną a rządem w pozytywne przesłanie dla obywateli. Pamiętajmy, że wartości takie jak solidarność, umiejętność pracy zespołowej, zdrowa ambicja czy jasne cele i ideały, są obecne przede wszystkim w hiszpańskim społeczeństwie.
Duma z bycia Hiszpanem

Jakby mało było tych metafor, ostatnie sukcesy hiszpańskiej reprezentacji odsłoniły wreszcie długo skrywane pragnienie, by dać upust uczuciu tak elementarnemu, jakim jest duma z bycia Hiszpanem. Nic bardziej błędnego niż próba przedstawiania tego uczucia jako odmiany hiszpańskiego nacjonalizmu, przeciwstawionego nacjonalizmom mniejszości narodowych. Nie byłoby również rozsądne, gdyby ten czas dumnego wymachiwania flagami w barwach narodowych już jutro definitywnie się zakończył, tak jakby czerwono-żółta flaga należała jedynie do drużyny piłkarskiej, a nie do całego kraju.
Ku pozytywnemu, konstruktywnemu patriotyzmowi

Musieliśmy czekać na zwycięstwo w mundialu, aby poczuć ten entuzjazm, ten optymizm mimo przeciwności, ten integrujący nas wszystkich patriotyzm. I to właśnie reprezentacja piłkarska musiała nauczyć nas, naród hiszpański, że jedyne, co nas ogranicza, to granice, które wyznaczamy sobie sami.
Opinie
Być jak del Bosque
Dokonując „prawdziwej integracji ośmiu zawodników wywodzących się z futbolu katalońskiego, hiszpańska reprezentacja narodowa „pokazała, czym jest ‘ożywiający projekt życia we wspólnocie’, a tak właśnie [hiszpański filozof] Ortega określił to, co nazywamy narodem”, ocenia w El Mundo wykładowca uniwersytecki Ignacio García de Leániz.
Zdaniem socjologa drużyna narodowa „dokonała rzeczy nieocenionej, budując Hiszpanii, przeżywającej trudne chwile, solidną markę”, dowodząc, że stać ją na „wydajność, jakość i innowacyjność […], trzy atuty, których brak dziś naszej gospodarce”. A trener reprezentacji, Vicente del Bosque, okazał się „opanowanym, roztropnym przywódcą”, całkowitym zaprzeczeniem tego, co dzieje się w Hiszpanii ostatnimi laty: „zwycięstwa pozorów nad realiami, tłumaczącego głęboki kryzys gospodarczy, społeczny i instytucjonalny, jaki przeżywamy”.