Aby państwo naprawdę było wolne od korupcji

Polityka antykorupcyjna, wprowadzana przez rozmaite rządy przy wsparciu Unii Europejskiej, jest nie tylko nieskuteczna, ale jeszcze pogarsza sytuację, stwierdza rumuński publicysta. Rozwiązaniem jest reforma całego państwa. Ale to znowu wymaga, aby politycy należycie spełniali swoje obowiązki.

Opublikowano w dniu 5 listopada 2012 o 12:44
Funkcjonariusze policji celnej na dworcu Ungheni na granicy z Mołdawią.

Ci, którzy myślą, że za około dwa lata będzie w Rumunii mniej pasażerów na gapę, ponieważ przyskrzyni się dziesiątki skorumpowanych konduktorów, niech podniosą rękę. Czy myślą Państwo również, że wpływy z cła wzrosły, bo w lutym 2011 r. zatrzymano celników i strażników granicznych? Jeśli tak, to się mylicie. Jedyna rzecz, która jest pewna, to to, że wydano dużo pieniędzy na śledztwa, infiltrację policjantów itd. Aresztowano nawet ludzi w środku nocy w spektakularny sposób, żeby ich potem zwolnić następnego dnia. Wszczęto liczne śledztwa, niektóre doprowadziły nawet do procesów sądowych, których (bez)użyteczność poznamy dopiero za kilka lat. Ale w zasadzie to nic się nie zmieniło.

Co prawda nie ulega wątpliwości, że celnicy i konduktorzy pociągów nieodpowiednio się zachowywali, ale sposób, w jaki zwalczamy systemową korupcję jest zupełnie nieskuteczny. Korupcja systemowa pojawia się tylko wtedy, gdy jest wyraźna różnica między tym, co państwo niby robi lub oferuje, a tym, co robi naprawdę. Państwo udaje na przykład, że udostępnia opiekę medyczną według cennika funduszu zdrowia, ale w rzeczywistości jest ona podwójnie niewystarczająca.

Łapówka dodatkiem do pensji

Po pierwsze, gdyby to była prawda, to wszyscy by zaczęli korzystać z tych usług (badań, interwencji chirurgicznych…) i środki funduszu zdrowia nie pokryłyby nawet jednej czwartej tych wydatków. Po drugie, państwo udaje, że wierzy, iż lekarze i pielęgniarki mogą wykonywać swoją pracę, otrzymując obowiązujące obecnie pensje, a jest to niemożliwe.

Wynagrodzenie personelu uzupełnia więc [łapówkami] pacjent, który musi też płacić ubezpieczenie zdrowotne. Dzięki temu popyt i podaż osiągają równowagę i otrzymujemy bardziej realistyczną cenę. Aresztowania niczego tutaj nie zmieniają – zresztą ta metoda nie działała już za czasów Nicolae Ceausescu, który kazał aresztować kierowników różnych zakładów, oczekując, że podniesie to wydajność pracy, a ta jakoś nie chciała podskoczyć.

Problem można rozwiązać tylko korygując tę publiczną politykę zdrowotną. W ten sam sposób powinno się postąpić, jeżeli chodzi o rumuńskie koleje państwowe (CFR), ponieważ liczba pasażerów na gapę lawinowo wzrosła po tym, jak niemalże jednocześnie podniesiono ceny biletów, za mądrą radą MFW, i obniżono pensje konduktorów o 25%, co było nie mniej błyskotliwym pomysłem, ale tym razem naszego rządu.

To samo tyczy się służby celnej, która przyczyniła się do osiągnięcia historycznego szczytu w przemycie papierosów w styczniu 2010 r., po decyzji rządu o zwiększeniu akcyzy na tytoń. A tymczasem Komisja Europejska opublikowała pozytywne raporty dotyczące pracy Krajowego Biura Antykorupcyjnego (DNA), podczas gdy dwóch na trzech Rumunów sądzi – i chyba się z nimi zgadzam – że korupcja jest coraz większa.

Jeżeli chcemy odnieść jakikolwiek sukces w budowaniu nowoczesnego państwa, polityka naszego rządu nie może już więcej tworzyć podatnego gruntu dla tej korupcji systemowej, której represyjna polityka Krajowego Biura Antykorupcyjnego nie zlikwiduje. DNA może z powodzeniem zwalczać wielką korupcję – do tego zostało zresztą powołane. Jednak większej części naszej korupcji, tej generowanej przez nieodpowiednie działania rządu, prokuratorom nie uda się wykorzenić.

Można to uczynić, eliminując brak równowagi wprowadzony przez państwo i naprawiając te sprzeczności. I nie ma to nic wspólnego z represją. Jednak tego typu korekty nie są nigdy wprowadzana w życie, podczas gdy masowe aresztowania, które niczego nie zmieniają, stały się normą. Dlaczego?

Czas reformatorów

Obawiam się, że odpowiedź jest bardzo prosta. Do przeprowadzenia reformy modernizacyjnej są potrzebni reformatorzy, zaczynając od głowy państwa czy szefa rządu, który rozumie i chce zmienić stan faktyczny jak Micheil Saakaszwili w Gruzji, który był reformatorem systemowym. Z przykrością muszę stwierdzić, że takiegoż nie mamy: ani obecny prezydent Traian Băsescu, ani jego poprzednik Emil Constantinescu nie chcieli zmienić systemu.

Nie mówiąc już o prezydencie Ionie Iliescu, który rozmyślnie pozwolił temu systemowi powstać, wychodząc z założenia, że więcej kontroli ze strony państwa prowadzi do mniejszej korupcji, podczas gdy jest dokładnie odwrotnie. Pod naciskiem Unii Europejskiej powołano kilka urzędów antykorupcyjnych, do pewnego stopnia niezależnych od rządu.

Przyczyniło się to do powstania anomalii: politycy nie robią tego, co trzeba. Ba, robią nawet coś dokładne przeciwnego, ponieważ zwalczają urzędy antykorupcyjne. Organy walki z korupcją z kolei, przyzwyczajone do przesyłania raportów Brukseli, robią, co mogą, a nawet to, czego nie mogą, czyli zamiast zwalczać korupcję, zwalczają również złą politykę rządu, chyba że robią to tylko na pokaz, żeby zaimponować Brukseli.

Czy ta strategia przewiduje, aby zatrzymywani byli zastępowani ludźmi, którzy będą robili dokładnie to samo, podczas gdy państwo ugrzęzło w wieloletnich rozprawach sądowych? Prokuratorzy usiłują rozwiązać problemy strukturalne dotyczące służby celnej i kolei za pomocą represji, podczas gdy tylko politycy mogliby je rozwikłać – gdyby tego chcieli.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat