Aby uratować planetę, naśladujmy Europę!

Podczas konferencji w Kopenhadze suwerenność państw była główną przeszkodą w osiągnięciu porozumienia w sprawie klimatu. Politolog José Ignacio Torreblanca przekonuje, że dobrym rozwiązaniem byłoby naśladowanie Europy w dwóch dziedzinach ‒ technologii oraz rozwiązań instytucjonalnych.

Opublikowano w dniu 22 grudnia 2009 o 15:27

Szczyt w Kopenhadze był dla około dwustu państw tworzących wspólnotę międzynarodową ostatnią szansą pokazania, że są zdolne do przeciwdziałania ociepleniu klimatu. Tymczasem okazało się, że one same są raczej częścią problemu, z którym miały się mierzyć. Nadszedł więc moment, aby dokonać jakościowego skoku naprzód i zacząć zastanawiać się nad sposobem pozbawienia ich mocy decyzyjnych w odniesieniu do tego, co dotyczy przyszłości planety.

Ta propozycja wygląda rewolucyjnie, ale nie powinna budzić niepokoju: w gruncie rzeczy polityka nie polega na niczym innym, jak na ustalaniu, ile władzy powierzyć którym organom i na jakim poziomie, aby sobie poradzić z jakąś sprawą. Dla politycznych aktorów to sztuka osiągania możliwych celów. Dla politologów to nie kwestia intuicji, więc nie tyle sztuka, co po prostu nauka. Wiemy na pewno to, że mechanizmy instytucjonalne są ważne. A więc możliwości rozwiązania problemów są ściśle zależne od narzędzi, jakich się do tego używa.

Mamy tylko jedną planetę, a tymczasem gospodarujemy nią, posługując się śmiesznym systemem rządów i przestarzałym pojęciem suwerenności. Swego czasu niezawisłość była użytecznym wynalazkiem pozwalającym położyć kres wojnom religijnym i narzucić jednolitą władzę centralną feudałom. Ale obecnie, gdy musimy wziąć się za bary z kwestią zmiany klimatu, panowie w rodzaju Obamy, Jiabao, Miedwiediewa, Singha i Luly nie różnią się wcale od tych, którzy wojują tylko o zachowanie własnej samodzielności za wszelką cenę, nawet kosztem zbiorowej katastrofy.

Sztuka godzenia interesów narodowych

Życie niesie wiele takich przykładów, w których suma decyzji, choć każda z nich przez jednostkę odczytywana jako racjonalna, prowadzi w konsekwencji do zbiorowego kataklizmu, od wyścigu zbrojeń, przez panikę na giełdzie i zanik sardeli w Zatoce Biskajskiej, po wyrąb lasów w Amazonii. Brak porozumienia wiążącego zaangażowane strony i nadzorującego je organu władzy leży generalnie u podłoża takich niepowodzeń. Przypadek zmiany klimatu jest tu wręcz symboliczny ‒ strukturalnie niewydolny systemu decyzyjny daje niedoskonałe rezultaty.

Co dziwne, Unia Europejska (UE), mimo że pozostaje poza konfliktem między Stanami Zjednoczonymi a krajami wschodzącymi, posiada dwa kluczowe technologiczne atuty, aby rozwiązać problem zmian klimatu. Pierwszy zestaw tych technologii obejmuje system giełd praw do emisji zanieczyszczeń (które, choć można je jeszcze usprawnić, wyznaczają zasadniczy kierunek), europejskie zdolności innowacyjne w zakresie poprawy wydajności energetycznej i wychwytywania CO2, jak też doświadczenie w zakresie zielonych przepisów podatkowych. Jest ich cały zasób i można je niewątpliwie eksportować. To dzięki nim Europa stała się numerem jeden na świecie pod względem wydajności energetycznej, ograniczenia emisji, wykorzystania energii ze źródeł odnawialnych, wprowadzania ekologicznych podatków, itd.

Ale najbardziej przełomowe są europejskie rozwiązania instytucjonalne. Bez względu na to, jak bardzo można krytykować jej znikomą pozycję na scenie międzynarodowej, UE jest jednak namacalnym dowodem na to, że można wprowadzić skuteczne ponadnarodowe rozwiązania tych problemów, w których w grę wchodzą nieprzejednane interesy narodowe. Stary Kontynent poradził sobie z francusko-niemiecką rywalizacją, która pochłonęła miliony ofiar, dzięki pomysłowej i sprawiedliwej formule dostępu do węgla, stali i energii jądrowej oraz podziału tych wytworów. Dziś wydaje się oczywiste, że tylko ponadnarodowy organ władzy, zdolny wprowadzać i zbierać opłaty ekologiczne, aby sprawiedliwie rozdzielać te środki i finansować z nich niezbędne adaptacje oraz innowacje technologiczne, będzie mógł walczyć z ociepleniem klimatu. UE posiada więc, przynajmniej w tym jednym przypadku, coś, co bliskie jest doskonałemu rozwiązaniu. Chodzi już tylko o to, żeby umiała je sprzedać. Chcecie znać moje zdanie? Ochłodzenie planety nie jest blisko.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat