Aktualności Wybory europejskie 2014

Głosujmy za społeczeństwem europejskim

Ponieważ nie ma narodu europejskiego, który uważałby solidarność za sprawę oczywistą, czas stworzyć społeczeństwo oparte na wspólnym projekcie politycznym, uważa hiszpański filozof. Pierwszym tego etapem powinny być wybory europejskie w 2014 r.

Opublikowano w dniu 1 października 2013 o 14:54

Nacjonaliści uważają, iż fakt, że Hiszpanie nie stanowią jednolitej grupy etnicznej, otwiera im drzwi do stworzenia własnego politycznego narodu. A tymczasem ciągle słyszymy, że skoro nie ma jednego „europejskiego narodu”, lepiej będzie nie zagłębiać się zbytnio w projekt Unii Europejskiej. Owszem, w państwie niemającym jednego wspólnego języka i kultury samostanowienie jest trudniejsze; ale bez przesady, idealizowanie tych dwóch elementów nigdy nie było dobrym pomysłem.

Posługując się w pokrętny sposób kosmopolitycznym obrazem koncentrycznych kół, nacjonaliści ograniczają solidarność do swojej własnej grupy – oprócz rodziny, przyjaciół i znajomych, w ich sercu znajduje się miejsce jedynie dla „wielkiej rodziny” osób należących do tej samej nacji, tych, którzy mówiąc tym samym językiem, tworzą jedną, wspólną wizję świata.

Podsumowując, błędna jest naturalistyczna teza, mówiąca o altruistycznym rozwoju w obrębie kół koncentrycznych; absurdem jest też ograniczanie solidarności do tych, którzy razem ze mną tworzą jeden „naród”. Jednak to wszystko opiera się na innym, jeszcze większym kłamstwie: „wspólnota językowa różni się tak bardzo od reszty świata, że powinna mieć również własne władze polityczne”. Rzeczywiście, brak wspólnego języka (tak, jak to jest w Europie) utrudnia płynną, reagującą natychmiast debatę publiczną. Powinniśmy się więc tym zająć. Prawdą jest również, że wiele zawdzięczamy językowi, bez którego nie moglibyśmy kreować świata. Jednak, zamiast tworzyć mikroświat, który dzieli na cząstki społeczną rzeczywistość, język otwiera nas na mowę, a ona jest narzędziem, które pozwala nam porozumiewać się i zastanawiać się nad naszymi licznymi uwarunkowaniami kulturowymi. Fakt, że uczymy się obcych języków, sięgamy po tłumaczenia czy popieramy prawa człowieka, świadczy o tym, iż w każdym z tych języków obmyślamy jeden wspólny świat i społeczność i wszyscy musimy stawiać czoło wywodzącym się z niego praktycznym problemom.

Przejdźmy do wniosków wypływających z tych obalonych przez nas założeń. Skoro tak bardzo różnimy się od innych, a altruizm odnosimy tylko do naszej grupy, czy to znaczy, że rozwiązania prawne również powinniśmy ograniczyć wyłącznie do naszych współplemieńców. Ta farsa wymyka się wszelkiemu demokratycznemu prawodawstwu – jeśli problemy, z którymi się borykamy, są ponadpaństwowe, to ponadpaństwowe powinny być również rozwiązania.

Polityczna integracja

[[Stąd wniosek, że aby odzyskać nawet wątłą suwerenność, konieczna jest polityczna integracja z Unią Europejską, co doprowadziłoby do sztucznego utworzenia nowego narodu]]. (Unia ze swej strony powinna pokierować kosmopolityzacją prawa międzynarodowego. Proces ten miałby służyć temu, by legislacja międzynarodowa, koncentrująca się dziś na stawianiu ograniczeń najpotężniejszym państwom, służyła wszystkim obywatelom świata i była przez nich tworzona). Co jednak zrobić z Unią Europejską, która tonie, bo brak jej fundamentów, które umożliwiłyby rozwój prawdziwej ponadnarodowej demokracji?

Aby wykreować nowy ład społeczny, sięgnijmy do filozofii prawa. Jürgen Habermas mówi, że „każdy element ludzkiej kultury, nie wyłączając mowy i języka, jest pewnym wytworem. Wprawdzie znakomita ich większość powstała w sposób niezamierzony, (...) ale porozumienia prawne to najbardziej sztuczne ze wszystkich tych tworów”. Otóż, aby wyjść poza kulturowe struktury, które nas warunkują (granice, instytucje, kodeksy, język, itp.) i osiągnąć transnacjonalizację i solidarność trzeba nadać większe znaczenie Parlamentowi, zachęcając obywateli, aby powołali również Radę Państw i stworzyli prawdziwe europejskie partie polityczne.

Wskrzesilibyśmy w ten sposób wspólny projekt, który dziś postrzegamy jedynie z perspektywy zysku, jaki może osiągnąć mój kraj, jaki mogę osiągnąć ja. Głosowanie na partie europejskie zmusiłoby do debaty nad wieloma wspólnymi problemami, a następnie do demokratycznego wprowadzenia prawnych rozwiązań; media przekładałyby i upowszechniały w każdej sferze publicznej podstawowe informacje techniczne oraz przedstawiałyby różne, sprzeczne ze sobą interesy. [[Przy tej transnacjonalizacji rozmaitych sfer publicznych pomocne będą wpływy prosperującego europejskiego społeczeństwa obywatelskiego, które przyczyniłoby się do ujednolicenia indywidualnych interesów w ramach tej samej rzeczywistości politycznej]].

Rozszerzenie pojęcia narodu

Europejczycy będą współobywatelami tych wszystkich, z którymi zawrzemy porozumienie, toteż pojawią się, siłą rzeczy, więzy solidarności i poczucie współprzynależności już poprzez samo demokratyczne samostanowienie. Nie będzie to takie trudne dla tych, których i tak już wiele łączy (począwszy od światowych wojen aż po oświecony rozum, który radzi sobie z problemami w sposób praktyczny, za sprawą tolerancji, państwa prawa, demokracji, itp.). Na tym fundamencie będzie można ukształtować wspólną tożsamość, szerszą i bardziej abstrakcyjną, a jednocześnie wystarczająco silną, aby Niemiec bez oporów płacił podatki za Greka.

Poza tym głosowanie na europejskie partie, które mają rzeczywistą zdolność legislacyjną (i wykonawczą), uciszyłoby głosy krytyczne, które dziś muszą rozbrzmiewać w Unii Europejskiej ze względu na jej biurokratyczne i zmerkantylizowane działanie, a także ze względu na ograniczenie współpracy wyłącznie do rządów (nacjonalizm) i podporządkowanie słabszych decyzjom silniejszych. Tylko jeśli będzie jakaś alternatywa i partie będą się cyklicznie zmieniać, ujrzymy Unię Europejską nie jako elitarny projekt, ale jako projekt polityczny, na którego obecny polityczny kurs się nie godzimy. Będzie to projekt niebędący zakładnikiem, ale kierowany przez partie, które powinny regularnie tłumaczyć się ze swych decyzji, jeśli nie chcą znaleźć się w opozycji.

Aby zatem osiągnąć bardziej sprawiedliwe rozłożenie władzy i skuteczniejsze zarządzanie, należy rozszerzyć pojęcie narodu. Dlatego lewica nie powinna protestować przeciwko europejskiemu projektowi politycznemu, ale raczej przeciwko jego obecnemu monolitycznemu charakterowi.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat