Niemcy–Francja

Mgliste oblicze „Merkollandu”

Opublikowano w dniu 8 maja 2012 o 15:43

Jak będzie wyglądał francusko-niemiecki tandem po zajęciu miejsca u boku Angeli Merkel przez François Hollande’a, który to zastąpi Nicolasa Sarkozy’ego? Le Figaro i Tageszeitung są przekonane, że nowy prezydent Francji, kwestionujący politykę oszczędności, zrezygnuje pewnie nie za długo ze swoich ambicji.

Paryski dziennik Le Figaro przypomina o powodach nieuchronnego starcia, do którego dojdzie między Angelą Merkel a nowym lokatorem Pałacu Elizejskiego.

Berlin nie kryje swojej irytacji, słysząc po raz kolejny o tym, że ekipa Hollande’a zamierza renegocjować pakt fiskalny i dodać do niego rozdział poświęcony gospodarczemu wzrostowi. Próbą uspokojenia otoczenia pani kanclerz są słowa doradców socjalistycznego kandydata, poprzez które dają do zrozumienia, że wszystko należy traktować jako ‘wypowiedź kampanijną’.

Pani kanclerz wie, że François Hollande nie ma zbyt wielkiego pola manewru i szans na negocjacje i że „będzie się on starał za wszelką cenę zaistnieć, by nabić sobie punkty”, pisze konserwatywny dziennik. Nie powinna jednak czynić ustępstw i domagać się podpisania traktatu w obecnym kształcie, nawet gdyby sprawa miała się ponownie z czasem pojawić na porządku dziennym. A więc to nowy francuski prezydent powinien uczynić pierwszy

Newsletter w języku polskim

krok, podpisując pakt fiskalny w niezmienionej formie. Czyniąc to, postąpiłby wbrew hasłom głoszonym podczas kampanii wyborczej, w której przeciwstawiał się polityce oszczędności w Europie.

Jednak – jak zauważa Le Figaro – Merkel i Hollande, mimo wszystko, mają pewne wspólne cechy: „Jedyną miłą niespodzianką, do której może dojść podczas wizyty nowego francuskiego prezydenta w Berlinie może się okazać spotkanie” dwojga przywódców dbających o wizerunek ludzi pełnych „normalności i prostoty”…

Ta osobista więź, wcale nie bez znaczenia, stanowi fundament zaufania pozwalający na przezwyciężenie rozbieżności między Paryżem a Berlinem. I na doprowadzenie do konsensusu, który za francusko-niemieckim zaprzęgiem pociągnie całą Europę. Jeśli Hollande i Merkel dobrze wystartują, wszystko okaże się możliwe.

Berliński Tageszeitung mocno powątpiewa w to, że socjalistyczny prezydent zdoła wiele zdziałać na rzecz swojego programu wzrostu. Jak zauważa ten lewicowy dziennik, brukselscy prominenci, którzy liczą po cichu na stanowisko po José Manuelu Barroso, tacy jak Martin Schultz, przewodniczący eroparlamentu, czy Viviane Reding, wiceprzewodnicząca Komisji, długo nie zwlekając, „połechtali miło nowego potentata z Paryża, opowiadając się za paktem na rzecz wzrostu. Ale…

w gruncie rzeczy mamy tu do czynienia z klasycznym kompromisem w brukselskim stylu – wyciąga się rękę do nowicjusza w gronie dwudziestu siedmiu krajów członkowskich, po czym przeciąga się go na swoją stronę. Całkowicie rozmyty pakt na rzecz wzrostu ma w oczach Brukseli wiele uroku, ponieważ pozostałby dzięki niemu nienaruszony pakt fiskalny Angeli Merkel. Najprawdopodobniej nie przestraszyłyby się go również rynki. I tak wszyscy byliby usatysfakcjonowani: Merkel i Hollande, obywatele i rynki. Europoseł Elmar Brok (CDU) wyraża pogląd, który podziela wielu polityków europejskich: ‘Najpóźniej w czerwcu Hollande powinien spokornieć’.

Jak widać, niemieckie przywództwo nie jest na razie zagrożone, a dzięki wsparciu rynków neoliberalny dyskurs twardo się trzyma w Brukseli i w Berlinie, twierdzi TAZ. Jeśli się do tego doda kryzys grecki…

czerwcowy szczyt UE może się okazać po raz kolejny szczytem greckim i doprowadzić do zacieśnienia więzi między Merkel a Hollande’em. Co się natomiast w związku z tym wszystkim ostanie z programu socjalisty, Bóg jedyny raczy wiedzieć.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat