Poświęcono Grecję, by uratować euro

Według MFW plan ratunkowy dla Grecji przede wszystkim pozwolił jej wierzycielom uwolnić się od odpowiedzialności i zabezpieczyć przed groźbą rozszerzenia epidemii. Grecy powinni się zbuntować i wrócić do rozmów na temat warunków pożyczki, uważa To Vima.

Opublikowano w dniu 7 czerwca 2013 o 15:24

A więc tak to wyglądało. Plan pomocy był od samego początku mistyfikacją. Plan przyniósł dewastacyjne skutki. Miał „uratować” Grecję, ale jego prawdziwym celem było ratowanie euro i to poprzez uśmiercenie Grecji! I kto to mówi? No właśnie, jedna z trzech instytucji wchodzących w skład „trójki” (EBC, UE, MFW), Międzynarodowy Fundusz Walutowy.
Krytykuje swoich partnerów, ale i siebie oraz rząd grecki. Wszyscy oni wybrali katastrofalne rozwiązanie, kierując się wyłącznie chęcią zyskania na czasie [w interesie krajów strefy euro]. Opublikowany 5 czerwca dokument MFW oznacza porażkę polityki „ratunkowej”, ale przede wszystkim „Europy” – czyli Niemiec – i ówczesnego greckiego rządu, kierowanego przez [socjalistę Jeorjosa] Papandreu, który podpisał pierwsze memorandum.

MFW nie chce przyznać się do winy

[Wierzyciele] nie tylko nas niszczą, ale i sprawiają wrażenie, że chcą wykorzystać grecki kryzys do ochrony, a z czasem do reorganizacji strefy euro, i to kosztem Grecji. Dokumenty budzą oburzenie. MFW przyznaje się do zbrodni, ale nie chce przyznać się do winy.
Ujawnia w sposób jak najbardziej oficjalny pobudki, nie wspominając słowem o tym, jak można by się zmierzyć z tragedią, którą przeżywa nasz kraj – a do której doszło nie z powodu zadłużenia, tylko w wyniku planu ratunkowego – gdyby przyznano się do błędów. Trudno sobie wyobrazić większy cynizm…
Wszystko to stawia nieuchronnie w nie najlepszym świetle grecką klasę polityczną, która popierała plan pomocy i przedstawiała go jako ostatnią deskę ratunku dla kraju. I zmuszała Grecję, by poddała się za wszelką cenę tej zabójczej terapii pod pretekstem, że zostanie w ten sposób uratowana.
Akcja ratunkowa okazała się, jak przyznał MFW, katastrofą.Klasa polityczna nie walczyła o interesy kraju, wolała pójść na łatwiznę, dbając wyłącznie o utrzymanie się przy władzy. Była gotowa zrezygnować ze skromnej suwerenności kraju i uległa żałosnemu szantażowi.

Katastrofa zamiast ratunku

Jeśli grecki rząd ma choć odrobinę szacunku dla słowa „grecki” i dla słowa „rząd”, nie powinien zamykać oczu na ostatnie sensacyjne informacje MFW. Winien jest nam odpowiedź na pytanie, czy jedna z trzech międzynarodowych instytucji sprawujących kontrolę nad naszą gospodarką może dalej podążać tą samą drogą, nie spotykając się z żadną reakcją [greckiego rządu]?
Może właśnie w tym celu sporządzono i opublikowano raport – żeby dać Atenom szansę na zakwestionowanie tej drogi. Zresztą może nie. W każdym razie wiara w to, że „zdali sobie raptem sprawę” ze swoich błędów, zakrawa na naiwność. Grecja powinna wreszcie coś zrobić.
Na co właściwie czeka? Bo jeśli nie teraz, to kiedy? A wszyscy ci, którzy przekonywali, że rozwiązanie, o którym mowa, jest „ratunkiem” lub że Grecja sama ponosi winę za swoje niedole i że Grecy mają to wszystko wytrzymać, dobrze byłoby, gdyby pomyśleli się, czy mają rację.
Wierzyciele złożyli samokrytykę. Czas, by ich zwolennicy uczynili podobnie… I zastanówmy się wreszcie razem, jak można wykorzystać tę straszliwą hipotezę i zahamować katastrofę, którą nazwano ratowaniem. Nawet jeśli jest na to za późno: bo Grecja nie ma już dziś jak się bronić. Z własnej winy.

Reakcje

Winne są również rządy

Po publikacji raportu MFW krytykującego działanie związane z przekazywaniem Grecji funduszy ratunkowych „Komisja jest w defensywie” obwieszcza EUobserver. Cytuje przy tym słowa rzecznika europejskiego komisarza ds. gospodarczych Olli Rehna, mówiące, że zmniejszenie deficytu budżetowego tego kraju i utrzymanie go w strefie euro było „nie lada wyczynem”.

Ale „trójka” nie jest jedyną stroną odpowiedzialną za recesję i pogorszenie sytuacji społecznej w następstwie europejskich działań ratunkowych, uważa Il Sole-24 Ore.

Nie tylko Grecja była problemem, ale też Irlandia, Portugalia, Hiszpania, a nawet Włochy. We wszystkich tych przypadkach, „trójka” zdecydowała się przerzucić cały ciężar działań dostosowawczych na barki zadłużonych krajów, nie biorąc pod uwagę faktu, że wina leży nie tylko po stronie ludzi, którzy biorą nieprzemyślane pożyczki, ale także tych, którzy im to umożliwiają. Jeśli taka postawa jest zrozumiała w odniesieniu do instytucji reprezentujących wierzycieli, takich jak MFW i EBC, to na pewno nie tak powinno być to oceniane przez rządy krajowe, które powinny bronić dłużników. Czy więc nie należy domagać się, by wzięły na siebie części winy?

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat