Cameron wprowadza w życie pomysły Thatcher

Lewicowa prasa na Wyspach rozpacza nad skalą cięć, które wprowadza minister finansów George Osborne. Mają one wynieść 91.5 miliarda euro. Tymczasem konserwatyści modlą się, by taktyka zmniejszania roli państwa jak najszybciej przyniosła wzrost gospodarczy.

Opublikowano w dniu 21 października 2010 o 14:12
 | Margaret Thatcher z Davidem Cameronem przy Downing Street 10 w Londynie, 8 czerwca 2010.

W artykule dla Guardiana Seumas Mile nazywa „ofensywę cięć” ogłoszoną dwudziestego października przez rząd konserwatystów i liberałów „rodzajem politycznego zamachu” i „barbarzyństwem”. Tak o tym pisze: „Rzecz nie tylko w tym, iż to największy program redukcji wydatków publicznych od lat dwudziestych”, gorzej, że „zdominowana przez torysów koalicja wykorzystuje kryzys gospodarczy do ograniczania roli państwa oraz zrewolucjonizowania społeczeństwa. […] Dla Wielkiej Brytanii będzie to terapia szokowa”, ostrzega Mile. „To kulminacja liczącego sobie 30 lat projektu konserwatystów, który doprowadzić ma do rozbiórki państwa opiekuńczego, czy też – jak ujmuje to Osborne – przekształcenia świadczeń społecznych”.

Duch epoki „Żelaznej Damy” przywoływany jest też przez Jonathana Hariego w dzienniku The Independent: „Margaret Thatcher leży chora na oddziale prywatnego szpitala w Belgravii, ale jej polityczne dzieci realizują właśnie jej pomysły na skalę, o jakiej ona sama nie marzyła. Minister finansów George Osborne położył na szali swoją przyszłość w imię radykalnej teorii gospodarczej, która ponosiła klęskę zawsze i wszędzie tam, gdzie próbowano ją wprowadzić w życie”, pisze ku przestrodze Hari i dodaje: „David Cameron i George Osborne na to nie zważają.

Bez nowych miejsc pracy będziemy w kropce

Za nic mają ostrzeżenia ze strony Financial Times, dziennika najbardziej krytycznego wobec ich strategii. Zlekceważyli też napomnienia zdobywców ekonomicznego Nobla, takich jak Paul Krugman czy Joseph Stiglitz. A przecież ostatni kryzys pokazał, że to oni mieli rację. Rządzących nic nie nauczyło to, że kraj, który stawiali za wzór walki z recesją – „patrzymy i uczmy się od Irlandczyków”, apelował Osborne – padł ofiarą największej w rozwiniętym świecie zapaści. Zamiast tego, ślepo stosują się do ideologicznych recept, które wpojono im za czasów thatcheryzmu: „przykrój państwo, a największe koszty przerzuć na biednych”.

W The Times Camilla Cavendish prezentuje inny punkt widzenia. „Przyjęcie skończone. Doprawdy, było wyjątkowe. Pijane hojnością elity nie zauważyły wzmagającego się niezadowolenia podatników rozzłoszczonych tym, że ich podatki, składki i opłaty za abonament są coraz większe, wprost proporcjonalnie do wzrostu niekompetencji. Polityków oceniało się w zależności od tego, ile nowych przepisów stworzyli. Nieważne były ani koszty, ani to, czy można je było wprowadzić w życie. Jaką opinię powinniśmy mieć o rządzie, którego celem jest wydawać mniej? Największe zadanie, które stoi przed Osbornem, to przywrócić krajowi stabilny wzrost gospodarczy. Jeśli to się nie uda, nie unikniemy dalszych cięć i podwyżek podatków”.

Ale, jak pisze Cavendish, „bez nowych miejsc pracy będziemy w kropce”. Sektor prywatny „będzie się musiał natrudzić, by gospodarcze prognozy ministra finansów się sprawdziły. Potrzebujemy czegoś więcej niż zielona technologia, która nie przyczyni się do stworzenia wielu nowych stanowisk. Polegać trzeba na tym, w czym jesteśmy najlepsi: na sektorze usług finansowych”.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat