Jedź do Niemiec, Pepe !

Niemcom brakuje wykwalifikowanej siły roboczej pracującej na potrzeby wychodzącego z kryzysu ekonomicznego przemysłu. Natomiast w przeżywającej gospodarczą zapaść Hiszpanii absolwenci nie widzą przed sobą żadnej przyszłości. Podobnie jak w latach 60. XX w. możemy być świadkami nowej fali migracji pomiędzy tymi dwoma krajami.

Opublikowano w dniu 24 stycznia 2011 o 17:29
Mike Lopez/Flickr/CC  | Jakie perspektywy dla młodzych Hiszpanów? Studenci w Barcelonie.

W latach 60. minionego wieku, w czasach, o których opowiada film „Vente a Alemania, Pepe” (Jedź do Niemiec, Pepe), gdzie główną rolę zagrał Alfredo Landa, hiszpańscy imigranci przybywający masowo do Niemiec to głównie chłopi z Galicii, Estremadury i Andaluzji. Dziś Niemcy potrzebują nowych Pepe, ci beretów nosić nie muszą, ale dobre kwalifikacje i dyplomy są pożądane.

Tak przynajmniej wynika z niemieckiego raportu, który mógłby posłużyć do nadania medialnego rozgłosu zbliżającemu się hiszpańsko-niemieckiemu szczytowi; dojdzie doń 3 lutego w Madrycie.

Zjawisko to wynika z konkretnej sytuacji – powszechnie wiadomo, że w Niemczech brakuje wykwalifikowanych techników. Ale czy ten fakt okaże się lekarstwem na bezrobocie w Hiszpanii, tak jak to miało miejsce w latach 60.? Na pierwszy rzut oka widać, że tych dwóch sytuacji nie da się ze sobą porównać.

Czasy cudów minęły

W 1960 r. Hiszpania podpisała porozumienie w sprawie kontraktów dla pracowników zatrudnianych w rozwijającym się przemyśle, w epoce „niemieckiego cudu gospodarczego”. Kontraktami zarządzał Hiszpański Instytut do spraw Emigracji.

W sumie do 1973 r. ponad pół miliona Hiszpanów wyjechało do Republiki Federalnej z czego około 80 procent wróciło potem do siebie. Emigracja była źródłem dewiz dla frankistowskiej Hiszpanii, a przy tym pozwoliła uzupełnić niemieckie braki w sile roboczej. Dziś sytuacja na świecie wygląda zupełnie inaczej.

Niemcy nie doświadczają już żadnego „cudu”, chociaż na razie są jeszcze w stanie utrzymać wyraźne tempo wzrostu dzięki eksportowanym towarom. Mają jednak poważne braki, jeśli chodzi o wykwalifikowanych pracowników. W tym kontekście Federalna Agencja Pracy (BA) opracowała ostatnio dziesięciopunktowy plandziałań, mających rozwiązać ten problem.

Najważniejszym punktem planu jest podniesienie poziomu edukacji i promowanie większego udziału kobiet w rynku pracy. Te dwie linie postępowania powinny przynieść do 2025 r. wzrost liczby pracowników o kilka milionów.

Szacuje się, że tylko dzięki zwiększonemu udziałowi kobiet będzie można zapełnić trzy miliony etatów. Nie da się jednak całkowicie rozwiązać problemu bez uciekania się do imigracji z zewnątrz, twierdzi Raimund Becker, członek zarządu BA, w rozmowie z dziennikarzami Frankfurter Allgemeine Zeitung.

Gastarbajterzy znów mile widziani?

Jego zdaniem konieczne będzie sprowadzenie 800 000 zagranicznych pracowników. Takie działanie będzie zgodne również z potrzebami politycznymi obydwu krajów.

Przede wszystkim z potrzebami Madrytu, tamtejszy rząd przeżywa ostatnio trudny okres, jego gospodarcza suwerenność jest ograniczona dyrektywami unijnymi i bardzo potrzebuje takich własnych decyzji, które dałyby obywatelom nadzieję na poprawę sytuacji na rynku pracy.

Ale także ma zyskać Berlin, gdzie władze tracą swoją pozycję wobec Brukseli przez egoistyczną i krótkowzroczną politykę ekonomiczną; im też przyda się wysłanie sygnału, że są gotowe udzielić pomocy utracjuszom z Południa, zmęczonym i pozbawionym dotąd perspektyw współpracy z niegościnnymi Niemcami.

Teraz potrzeby obydwu rządów są zbieżne i będą tematem dwustronnego szczytu w Madrycie. Jak podaje Der Spiegel, ta sprawa będzie jednym z najważniejszych punktów porządku obrad 3 lutego.

Oferta dla wszystkich dotkniętych kryzysem

Adresatami niemieckiej oferty pracy są nie tylko Hiszpanie, ale też obywatele innych państw europejskich, szczególnie dotkniętych kryzysem; również wykształceni ludzie z Europy Wschodniej. Rząd Hiszpanii, który nie podważa stanowiska Berlina i ograniczył się jedynie do przedstawienia drobnych zastrzeżeń, traktuje tę pomoc jak wybawienie, ale ile jest ona warta w istocie?

Emigracja młodych Hiszpanów, legitymujących się dyplomami wyższych uczelni, do Republiki Federalnej jest już faktem. W Berlinie są ich dziś tysiące, głównie zatrudnionych przy pracach dorywczych. Dlatego też stwierdzenie zastępcy rzecznika parlamentarnego niemieckiej CDU, Michaela Fuchsa o tym, że „na południu Europy jest bardzo wielu bezrobotnych młodych ludzi”, nie brzmi zbyt odkrywczo.

Widać wyraźnie, że Niemcy chcą zmienić profil imigracji – już nie potrzebują tylu tureckich wieśniaków z Anatolii, ale chcieliby więcej wykształconych Hiszpanów, Greków i przybyszów z Europy Wschodniej, z dyplomami i bez widoków na przyszłość.

Chętnych nie brakuje i może się okazać, że my, Hiszpanie, wygramy jedynie kilka tysięcy etatów do 2025 roku. Być może bardziej niż z sytuacją z filmu „Vente a Alemania Pepe”, mamy tu do czynienia z nowym motywem: „Bienvenido, Mister Müller” (Witamy, panie Müller).

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat