Powrót na mamusiny garnuszek

W obliczu bezrobocia i dotykającego kraj kryzysu młodzi Grecy muszą zrezygnować z samodzielnego życia i wrócić pod rodzicielski dach, przypominają sobie o rodzinnych więziach, tych samych, których wynaturzenia były przyczyną kryzysu.

Opublikowano w dniu 3 maja 2011 o 14:14

Haris Giannoulopoulos idzie wzdłuż tarasowego dachu domu swojej matki, by pokazać mi schody ewakuacyjne, którymi czasem po cichu wprowadza do swojej sypialni narzeczone.

Wskazuje mi ze śmiechem metalowe drzwi w połowie wysokości schodów. „Kłopot polega na tym, że te drzwi robią strasznie dużo hałasu. Od razu jakaś starsza pani wychyla się przez okno i pyta ‘hejże, hejże, kim pani jest? Jestem jego babcią’”.

„Życia prywatnego to tu za wiele nie ma”, chichocze Haris. Takie historie słyszy się zazwyczaj z ust nastolatków. Ale on ma 31 lat.

Ostatnia deska ratunku

Należy do licznego grona tych zupełnie dorosłych Greków, którzy z powodu kryzysu gospodarczego wrócili do domu rodziców. „Od paru lat miałem własne mieszkanie”, opowiada Haris. „Nie było duże, ale zawsze. Czułem się w nim swobodnie. Teraz wróciłem do swojego dziecięcego pokoju”.

W Grecji rodzina zawsze odgrywała w życiu większą rolę niż w Holandii. Wielu greckich rodziców pragnie zatrzymać jak najdłużej dzieci w domu, przynajmniej do ślubu. Wraz ze wzrostem dobrobytu obyczaje się nieco zmieniły. Młodzi ludzie zaczęli wcześniej się wyprowadzać do własnych mieszkań i stawali się niezależni. Ale ostatnimi czasy stare obyczaje ożywają.

Na skutek głębokiej recesji, jaką przeżywa kraj – PKB spadło w ubiegłym roku o 4,5 proc., płace znacznie zmalały, bezrobocie sięga około 15 proc. – wielu Greków szuka oparcia w rodzinie i najwyraźniej nie uważa tego za osobistą klęskę. „Rodzina jest tu ostatnią deską ratunku”, tłumaczy Panayis Panagiotopoulos, wykładowca socjologii na uniwersytecie ateńskim. „Rodzinna solidarność jest niezwykle silna”.

Więzy, które przyczyniły się do powstania kryzysu

Zdaniem naukowca fakt, że grecka rodzina znowu się stała owym ratunkiem, to trochę ironia losu, ponieważ bliskie więzy rodzinne przyczyniły się poniekąd do powstania kryzysu. W greckiej gospodarce i polityce rządzą rodziny, to one rozdzielają najczęściej stanowiska, kontrakty i inne korzyści. Przyczyniło się to do złego gospodarowania. „Grecy nie ufają nikomu poza własnym krewnymi”, komentuje socjolog. „Sprzyja to w olbrzymiej mierze korupcji”.

Panagiotopoulos uważa, że jeśli Grecy chcą rzeczywiście skutecznie ograniczyć korupcję i nepotyzm, muszą raczej rozluźnić więzy rodzinne. Ale tego z dnia na dzień nie da się zrobić. „Rodzina grecka się nie zmienia”.

Te teoretyczne rozważania nie dotyczą kuriera Ioannisa Koutsiari. Dla niego więzy krwi są przede wszystkim błogosławieństwem. Cieszy się, że rodzice przyjęli go znowu do siebie, chociaż muszą wspólnie mieszkać w jednym jedynym pokoju w suterenie. „Nie tak chciałoby się żyć, kiedy ma się trzydzieści jeden lat, ale nie miałem wyboru. Nie starczało mi już na płacenie rachunków”. „Kryzys sprawił, że cofnąłem się o wiele lat”, mówi. „Mieszkam znowu u rodziców i zarabiam tyle, ile zarabiałem dziesięć lat temu”.

Myśli, że nie wyprowadzi się z domu rodzinnego, dopóki się nie ożeni i nie będzie miał dzieci. Ale chociaż ma od jakiegoś czasu narzeczoną, na razie się na to nie zanosi. „Żeby się ożenić, trzeba mieć mnóstwo pieniędzy. Naprawdę nie wiem, jak do tego dojść w tym kryzysie. Ślub to odległe marzenie”.

Are you a news organisation, a business, an association or a foundation? Check out our bespoke editorial and translation services.

Wspieraj niezależne dziennikarstwo europejskie

Europejska demokracja potrzebuje niezależnych mediów. Voxeurop potrzebuje ciebie. Dołącz do naszej społeczności!

Na ten sam temat